To była piękna, wiosenna sobota. Wczesne popołudnie, siedziba BCC w Warszawie. Moje kolejne zajęcia na studiach MBA. Tym razem blok obejmował temat etyki w biznesie.

W grupie miałem kolegów i koleżanki, którzy głównie byli menadżerami wyższego szczebla w największych organizacjach, jakie mamy na polskim rynku.

Prowadzący zrobił anonimową ankietę on-line (swoją drogą za pośrednictwem genialnej aplikacji MENTIMETER, jaką teraz i ja często używam) i zapytał nas wszystkich o wartości, jakie są dla nas w życiu najważniejsze. Po chwili klikania w klawiaturę smartfonów na ekranie pojawiły się wyniki. Wymienionych wartości było kilka, ale najczęściej wymienianą była UCZCIWOŚĆ.

Pomyślałem: „Super, o to przecież chodzi. Jestem w gronie ludzi, którzy podobnie – jak ja – patrzą na biznes”. Ale po kolejnych 30 minutach przekonałem się, że sprawa nie jest prosta. Zajęcia zakładały dyskusję dotyczącą wymienionych wartości i tego jak one wyglądają w codziennej praktyce naszych organizacji. Wnioski z dyskusji były dla mnie zaskakujące: owszem wszyscy potwierdzali, że uczciwość jest kluczową wartością, ale w biznesie jest nierealna – szczególnie w sprzedaży. Zaskakujące, prawda?

Ta sprzedaż mnie najbardziej zaskoczyła, bo w moim doświadczeniu „sprzedawanie to pomaganie” i nie widzę tu potrzeby oszukiwania kogokolwiek, ale wiem że bywa z tym na rynku bardzo różnie.

W przywództwie też?

Innym, moim doświadczeniem z obszaru „uczciwość, a biznesowa praktyka” są szkolenia, które prowadzę dla kadr menadżerskich. Zawsze na szkoleniach z przywództwa pierwszy dzień zaczynam od wypisania przez uczestników wartości, jakie są dla nich najważniejsze. To bardzo przydaje się w czasie szkolenia, bo w wielu momentach można się do tych wartości odnieść jak do kompasu, który jednoznacznie wskazuje drogę. I tu sytuacja bywa bardzo często podobna: menadżerowie mówią, że uczciwość jest dla nich kluczowa, ale… jak ćwiczymy różne zachowania liderskie – np. udzielanie informacji zwrotnej – to okazuje się, że często nie mamy zwyczaju (czyt. odwagi) uczciwie powiedzieć pracownikowi, co zrobił dobrze, a co konkretnie wymaga poprawy.

Ostatni przykład to moja praca z zarządami, która też zawsze zaczyna się od zdefiniowania wartości, na jakich oparta będzie nasza współpraca. I tu również uczciwość pojawia się bardzo często jako pierwsza. A co to w praktyce projektu oznacza? Dokładanie tyle, że „nie chowamy trupów po szafach i pod dywanem”. I tu mogę nareszcie powiedzieć, że najczęściej nie ma problemu z trzymaniem tych wartości w praktyce. Uczciwość działa tu w obie strony – bo ja też jej potrzebuje, aby weryfikować efekty swoich działań doradczych.

Czasem najtrudniej jest być sobą

Dlaczego zdecydowałem się napisać ten tekst akurat o uczciwości i autentyczności? Inspiracją jest życie i prowadzone projekty. To na nich bardzo często doświadczam sytuacji, w której firmy pozornie idealne – po wejściu na zaplecze – mają zarówno swoje mocne jak i słabe strony. Tyle, że o tych słabych stronach i trudnościach często nikt poza zarządem nie wie i nie rozmawia. Jakby to był wstyd nie być idealną organizacją?

W zasadzie, trudno się dziwić, bo trzeba mieć w sobie dużo odwagi  aby się przyznać, że z czymś sobie nie radzimy. Przyznać najpierw przed samym sobą, a potem otwarcie przed innymi. Tyle, że póki nie staniemy w prawdzie, to nikogo nie prosimy o pomoc i problemy często szybko narastają.

Tutaj pokornie staję przed Wami w szeregu tych, którzy mieli kłopot w przyznawaniu się do trudności. Nawet więcej – w przypadku jednej ze spółek nie widziałem nawet, że mamy gigantyczne trudności, bo brakowało mi wtedy wówczas i doświadczenia. Wydawało mi się wtedy, że spółka jest „niezatapialna”.

Mam już za sobą to doświadczenie i wiem, jak trudno jest stanąć w biznesowej prawdzie. Wiem też, jak zmienia się sytuacja, gdy pojawia się odwaga na tę prawdę i zaczynamy innych prosić o pomoc. Zaczynają się często cuda, które dla ludzi z zewnątrz nie są niczym wyjątkowym, bo nie jednemu już w takiej sytuacji pomagali. Ja mam takich aniołów, którzy pojawili się na mojej drodze i po dziś są oni zadziwieni moją wdzięcznością za coś, co dla nich było prostym projektem naprawczym.

Autentyczność wzmacnia biznes

Podsumowując powyższy temat chcę podzielić się z Wami odniesieniem do metody, jaką pracuję z Klientami – czyli do PERSONAR System. Widzę, że jej skuteczność jest tym większa, im bardziej uczciwi i autentyczni w biznesie jesteśmy. I to zarówno na płaszczyźnie relacji (PERSON) jak i na płaszczyźnie wyników (SONAR). Co to znaczy?

Z mojego punktu widzenia uczciwość i autentyczność w biznesie przejawia się 8 w poniższych punktach:

Relacje:

  1. Uczciwość z samym sobą w zakresie tego czy to „co” i „jak” robię w biznesie, robię z przekonaniem, a nie jedynie dla samego zysku.
  2. Autentyczność w relacji z Klientem i jego prawdziwymi potrzebami.
  3. Autentyczność przywódcza w relacji z pracownikami wynikająca z życia zasadami, które głosimy.
  4. Uczciwość w komunikacji ze wspólnikami, udziałowcami, dostawcami, itp.

Wyniki:

  1. Autentyczna ocena obecnej kondycji firmy, pozycji na rynku i realności celów strategicznych, jakie sobie stawiamy.
  2. Uczciwość w ocenie efektywności pracy poszczególnych zespołów i osób.
  3. Uczciwość w ocenie sytuacji finansowej firmy, osiąganych wskaźników i naszych możliwości inwestycyjnych.
  4. Autentyczność w ocenie efektywności realizowanych planów sprzedażowych – nie tylko na poziomie wolumenów, ale rzetelnie na poziomie realizowanych marż.

Czy te 8 powyższych punktów są łatwe do realizacji? Nie. To 8 wyzwań, z których każde jest poważnym tematem.

Czy można w tych 8 obszarach być uczciwym i autentycznym? Tak. Jest to tym łatwiejsze im szybciej uczciwość i autentyczność staną się częścią DNA naszej kultury organizacji.

Osobista autentyczność

Wyjątkową  uwagę chcę poświęcić na wagę pierwszego z powyższych obszarów – osobistej autentyczności. Jeśli on jest spełniony, to kolejne 7 punktów jest tylko kwestią czasu i pracy. Z jednej strony wielu osobom spoza biznesu wydaje się, że żeby odnieść sukces, trzeba mieć skórę słonia i wyrzec się siebie. Z drugiej strony często biznes stawia nas w bardzo trudnych sytuacjach, w których bycie uczciwym z samym sobą naraża nas na dodatkowy trud, ryzyka czy koszty. Myślę, że każdy kto zarządza firmą, ma swoje przykłady tych etycznych wyzwań i wie ile odwagi czasem kosztuje uczciwość oraz jakie straty – najczęściej dopiero w długiej perspektywie –  przynosi jej brak. Szczególnie osobista autentyczność jest cenną walutą, bo czasem jakoś tak dziwnie… najtrudniej być samym sobą. A udawanie kogoś, kim nie jesteśmy, najczęściej bywa zdemaskowane i tracimy w ten sposób zaufanie i szacunek.

Czy teoria przekłada się na praktykę?

Znam firmy autentyczne i uczciwe. To te, w których zarząd i właściciele nie mają problemu z połączeniem teorii o uczciwości z praktyką. Sam stawiam na uczciwość i autentyczność w organizacjach, jakimi zarządzam i nie jest to w nich wyjątkowym wyzwaniem.

Przykład: wybrałem lekki i przyjemny 🙂 W przedszkolu – którego jestem właścicielem – bardzo szybko zorientowaliśmy się, że rodzice (szczególnie najmniejszych dzieci) są żywo zainteresowani tym, co ich pociechy jadły w ciągu dnia i czy spały. Kto miał dzieci w przedszkolu wie o czym mówię – szczególnie panowie pytani w domu przez żonę tuż po przyprowadzeniu dziecka z przedszkola: „A jadała obiad?” Jak nie masz prawdziwych danych, ryzykujesz małżeńską katastrofę… stąd szukaliśmy uczciwych rozwiązań.

Aby dać klientom prawdziwą informację, wdrożyliśmy arkusze, które są codziennie wypełniane przez nauczycieli przedszkola – w trakcie każdego posiłku i przy leżakowaniu – tak, aby była 100% pewność, że rodzic otrzyma prawdziwą informację. Czy to działa – oczywiście. Czy rodzice są zadowoleni? Sami zgadnijcie 🙂 Czy wierzą, że te informacje są prawdziwe? Początkowo nie, bo… wydaje im się to niemożliwe do realizacji w ciągu dnia pracy przedszkola (szczególnie gdy wpisane są „4 łyżki zupy”), ale… po wyjaśnieniu całego systemu i narzędzi, z szacunkiem kiwają głowami. Ja wiem, że można.

Z mojej perspektywy jeśli biznes wymagałby działań nieuczciwych, ja w niego nie wchodzę.

Historia mistrza etyki w biznesie

Świetnie o swojej mega uczciwości i etyce w biznesie opowiada Roman Kluska – właściciel legendarnego „Optimusa”. Słuchałem w pierwszym rzędzie tej opowieści w Krakowie, gdy była rejestrowana i stała się dla mnie cenną inspiracją. Tu podaję link do jednego z filmów, na którym Pan Roman opowiada swoją historię: https://youtu.be/DVVCKkOYPqQ. Zaskoczy Was w niej wielokrotnie – jak sądzę 🙂

A co Wy myślicie o uczciwości i autentyczności w biznesie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Name *